Dąb Bolesław to najstarszy dąb w Polsce, który przetrwał blisko 800 lat w lasach niedaleko Ustronia Morskiego. W czerwcu 2016 roku potężna wichura powaliła giganta, ale jego historia na tym się nie zakończyła – pozostałości drzewa zachowano jako pomnik przyrody, a tuż obok posadzono genetyczny klon wyhodowany z pędów oryginału. To miejsce dla tych, którzy szukają kontaktu z żywą historią i nie boją się kilku kilometrów spaceru leśnym szlakiem.
Warto wiedzieć od razu: to nie jest wygodna atrakcja przy drodze z tabliczką informacyjną i parkingiem. To wyprava w głąb Lasu Kołobrzeskiego, która wymaga trochę wysiłku i przygotowania.
- najstarszy dąb w Polsce
- autentyczne miejsce z historią
- piękne leśne szlaki
- klon Bolesława jako symbol przetrwania
- idealne dla miłośników natury
Najstarszy dąb Polski, który przetrwał wojnę i wojska
Przez dekady Bolesław był nieznany szerszej publiczności z prozaicznego powodu – rósł na terenie zajmowanym przez wojska radzieckie aż do 1992 roku. W pobliżu znajdowało się stare lotnisko wojskowe, najpierw niemieckie, potem przejęte przez Rosjan. Zbliżanie się do tego rejonu było surowo zabronione, więc niewiele osób wiedziało o istnieniu wiekowego drzewa.
Dopiero po wycofaniu się wojsk rosyjskich dendrolodzy mogli przeprowadzić badania. W 2000 roku ustalono wiek dębu na około 800 lat, co czyniło go starszym od słynnego Bartka i dębu Chrobrego z Piotrowic. Tego samego roku odbyły się symboliczne chrzciny – drzewo otrzymało imię Bolesław na cześć króla Bolesława Chrobrego. Akt nadania imienia trafił do Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu.
Przez lata w przewodnikach jako najstarszy polski dąb figurował dąb Chrobrego z Piotrowic, który ma „tylko” 740 lat. Bolesław pozostawał nieznany ze względu na wojskową strefę zamkniętą wokół radzieckiego lotniska.
Co zostało po gigancie – stan obecny
Gdy w 2016 roku huragan powalił Bolesława, władze gminy podjęły nietypową decyzję. Zamiast usunąć szczątki, pozostawiono je jako pomnik przyrody i naturalną lekcję o kruchości nawet najstarszych żywych organizmów. Pień o obwodzie prawie 7 metrów leży ogrodzony siatką, która ma chronić go przed dalszym niszczeniem przez turystów.
Tuż obok rośnie młody dąb – genetyczny klon oryginału wyhodowany przez Instytut Dendrologii PAN w Kórniku z pędów pobranych jeszcze przed katastrofą. To swego rodzaju kontynuacja historii, choć oczywiście młode drzewko dopiero zaczyna swoją wielowiekową drogę.
Trzeba być szczerym – widok nie jest spektakularny. Powalone drzewo zarasta pokrzywami i innymi roślinami, co dla niektórych będzie rozczarowaniem. Dla innych to właśnie autentyczny obraz natury, która nie pozuje do zdjęć, tylko toczy swój naturalny cykl życia i śmierci.
Jak dotrzeć do Dębu Bolesław
Z Ustronia Morskiego prowadzi niebieski szlak turystyczny o długości około 31 km. To szlak łatwy technicznie, ale długi – nie jest ujęty w spisach PTTK. Przebiega przez: Ustronie Morskie PKS – Sianożęty – Bagicz – Las Kołobrzeski – Malechowo – Kukinia – Rusowo – Gwizd – z powrotem do Ustronia.
Krótsza opcja to dojazd samochodem do stacji PKP w Bagiczu. Tam można zostawić auto i iść pieszo około 1,5 km leśnym szlakiem oznakowanym na niebiesko. Rowerem można dojechać tylko z jednej strony – w drugą stronę szlak jest wyłącznie pieszy, a i tak wymaga dobrego roweru terenowego, bo trasa bywa rozjezdzona i miejscami podmokła.
Oznakowanie szlaku bywa różnie oceniane. Jedni nie mają problemu z odnalezieniem drogi, inni wspominają o błądzeniu i słabych oznaczeniach, zwłaszcza na odcinku do drugiego dębu – Warcisława. Warto mieć ze sobą mapę lub GPS.
Lasy Państwowe prowadzą w tym rejonie prace zrywkowe, co czasem utrudnia przejście szlakiem – koleine potrafią sięgać do pasa. Najlepiej sprawdzić aktualny stan szlaku przed wyprawą lub wybrać się po okresie bez opadów.
Dąb Warcisław – młodszy brat wciąż stoi
Około 2-4 km dalej (źródła podają różne odległości) rośnie dąb Warcisław, który ma około 640-650 lat. Ten pomnik przyrody przetrwał wichurę i wciąż stoi w pełnej okazałości – jego wysokość to 37 metrów, a obwód pnia wynosi 720 cm. Imię otrzymał na cześć księcia Gryfity Warcisława III, z inicjatywy którego Kołobrzeg w 1255 roku otrzymał prawa miejskie.
Wielu odwiedzających uważa, że Warcisław robi większe wrażenie niż powalone szczątki Bolesława. Widok żywego, potężnego drzewa jest po prostu bardziej imponujący. Jeśli wybierasz się w te strony, zdecydowanie warto pokonać dodatkowe kilometry do młodszego brata.
Dla kogo ta wyprawa
To miejsce dla miłośników przyrody i trekkingu, którzy potrafią docenić autentyczność nawet w mniej spektakularnej formie. Nie jest to atrakcja dla wygodników – brak parkingu przy samym dębie, czasem błotnisty szlak, zarośnięte okolice pokonanego giganta.
Rodziny z małymi dziećmi mogą mieć trudności, zwłaszcza jeśli planują przejść cały szlak do obu dębów. Z Bagicza to około 3-4 km w jedną stronę przez las, co dla kilkulatków może być zbyt dużo. Rowerem z dziećmi też trzeba uważać – trasa bywa wymagająca.
Idealnie sprawdzi się to jako element dłuższej wycieczki rowerowej po okolicy Ustronia Morskiego. Błękitny szlak prowadzi przez malownicze tereny, a same dęby są raczej przystankiem niż celem samym w sobie. Warto połączyć to z wizytą w innych miejscach w regionie.
Informacje praktyczne – co warto wiedzieć
Dostęp: bezpłatny, całodobowy – to las, nie ogrodzona atrakcja turystyczna.
Parking: najbliższy przy stacji PKP w Bagiczu, stamtąd około 1,5 km pieszo do Dębu Bolesław i kolejne 2-4 km do Dębu Warcisław.
Czas wizyty: samo obejrzenie Bolesława to 15-20 minut, ale dojście z Bagicza i powrót to około godzina. Jeśli planuje się wizytę u obu dębów, należy zarezerwować 2-3 godziny.
Co zabrać: wygodne buty trekkingowe (szlak bywa błotnisty), wodę, coś na komary (las!), powerbank i naładowany telefon z mapą offline na wypadek problemów z oznaczeniem szlaku.
Najlepsza pora: od późnej wiosny do wczesnej jesieni, gdy szlak jest bardziej przejezdny i przejezdny. Po intensywnych opadach lepiej odłożyć wyprawę.
Tablice informacyjne: przy dębach znajdują się tablice edukacyjne o wartości pomników przyrody i ekosystemie lasu bukowego, który wpływa na długowieczność dębów. Niestety nie wszystkie informują o tym, że Bolesław jest powalony, co bywa źródłem rozczarowań.
Żyzna gleba i unikalny ekosystem lasu bukowego w tym rejonie stwarzają idealne warunki dla wzrostu dębów. To jeden z powodów, dla których właśnie tutaj rosną najstarsze okazy w kraju.
Warto pamiętać, że to nie jest atrakcja typu „przyjechać, zrobić zdjęcie, odjechać”. To kawałek historii naturalnej Polski, który wymaga szacunku i odrobiny wysiłku. Jeśli ktoś szuka łatwych wrażeń, lepiej wybrać inne miejsce. Ale dla tych, którzy doceniają kontakt z dziką przyrodą i nie przeszkadza im, że pomnik przyrody wygląda jak… martwe drzewo w lesie, to może być ciekawa przygoda.
